Wyborcy Frontu Narodowego zadecydują o prezydenturze Francji
Niedzielne wybory prezydenckie we Francji przyniosły spodziewany rezultat wyłącznie odnośnie składu ich drugiej tury. François Hollande (28,56%), zmierzy się w nich z walczącym o reelekcję Nicolasem Sarkozym (27,07%). Sarkozy jest pierwszym prezydentem w historii Francji, który przegrał pierwszą turę wyborów, Hollande trzecim w historii kandydatem lewicy, który ją wygrał. Prawdziwą zwyciężczynią tej fazy wyborów jest jednak Marine Le Pen, której doskonały 18-procentowy wynik najprawdopodobniej prowadzi do przełamania izolacji Frontu Narodowego.
[mc4wp_form id=”84″]
Wychodząc z założenia, że dopiero po drugiej turze będzie można analizować jej konsekwencje dla polityki zagranicznej i europejskiej Francji, konkluzje wynikające z rezultatów pierwszej tury mają wewnątrzfrancuski charakter i zdają się zamykać w pięciu punktach:
- Mimo poważnych problemów z reelekcją centroprawicowego prezydenta, francuski elektorat nie zwrócił się ku lewicy. Zauważyć należy uwagę najwyższy w historii wynik Frontu Narodowego (Marine Le Pen zdobyła ponad 18% głosów) i stosunkowo słabe – w porównaniu z częścią sondaży – wyniki Jean-Luca Mélenchona (Front Lewicy, około 11%) oraz Evy Joly (Zieloni, nieco ponad 2%). Osłabło znaczenie politycznego centrum reprezentowanego przez François Bayrou. W 2007 roku Bayrou miał poważne szanse na prezydenturę i otrzymał ponad 18-procentowy wynik, w 2012 roku – zdobył niespełna 10%.
- Słabość Sarkozy’ego zdaje się wynikać przede wszystkim z utraty elektoratu prawicowego, w 2007 roku skutecznie odebranego Frontowi Narodowemu. Elektorat ten tylko częściowo uzupełniony został wyborcami środka, którzy porzucili Bayrou. Nie następuje natomiast przesunięcie na lewo i do centrum. Co ciekawe, jeżeli porównać wyniki otrzymane przez Sarkozy’ego i kandydata/kandydatkę Frontu Narodowego, ich wspólne poparcie wzrosło o blisko 4 punkty. Szczególnie zyskała Marine Le Pen, której strategia polityczna oparta jest na próbie „ucywilizowania” Frontu Narodowego i stworzenie na jego bazie umiarkowanej prawicy. Podobną udaną transformację, z którą bardzo często porównuje się transformację proponowaną przez Le Pen, przeprowadził we Włoszech lider postfaszystów Gianfranco Fini.
- Opisany fenomen przesunięcia w prawo świadczy bardzo dobitnie o słabości francuskiej lewicy, która nie potrafiła w debacie wykorzystać narzucającej się tematyki kryzysowej. Oznacza to również, że kampania „anty-Sarko”, bardzo intensywnie eksploatowana przez lewicę, przyniosła efekt odwrotny od zamierzonego
- O wyniku drugiej tury wyborów paradoksalnie nie zadecyduje przewaga zsumowanych wyników lewicy i prawicy. Gdyby tak było, to Sarkozy byłby faworytem starcia (poparcie Sarkozy+Le Pen jest o pięć punktów większe niż Hollande+Mélenchon+Joly). Największym zagrożeniem dla Sarkozy’ego jest brak masowego poparcia ze strony wyborców Frontu Narodowego. Według trzech sondaży przedwyborczych, w grupie tej Sarkozy wygrywał z Hollandem w najlepszym dla niego wypadku 60:18, a w najgorszym 40:25, przy bardzo dużym odsetku osób, które w ogóle nie zamierzają głosować[ref]Pour qui voteront les électeurs de Le Pen et Bayrou au second tour?, Le Monde.fr, 22 kwietnia 2012 r[/ref]. Ten czynnik sprawia, że to socjalista jest dziś faworytem wyborów. Dla odmiany skrajna lewica jest jednoznaczna w swoim wyborze. Wyborcy Mélenchona nie przejawiają żadnych wątpliwości co do intencji głosowania – Hollande wygrywa wśród nich – w najmniej korzystnym dla niego układzie 82:6, a w najbardziej 91:3. Tendencję tę wzmacnia fakt, że kandydaci lewicy poparli, bądź poprą Hollande’a, wiedząc, że ich ugrupowania tworzyć będą koalicję rządową. Front Narodowy nie poprze Sarkozy’ego. Mało prawdopodobne by poparł go Bayrou.
- Ewentualna porażka Sarkozy’ego doprowadzi do przebudowy sceny politycznej. Linia Marine Le Pen we Froncie Narodowym wygrywa i będzie kontynuowana również przed czerwcowymi wyborami parlamentarnymi. Przy jednoczesnym kryzysie w pokonanej UMP oznaczać to będzie dodatkowe wzmocnienie Frontu. Nawet jeżeli UMP zachowa status wyraźnie największej siły francuskiej prawicy, będzie musiała zrewidować swój stosunek do FN. W wypadku porażki Sarkozy’ego prędzej czy później, w UMP pojawi się silny pogląd, że podobnie jak Partia Socjalistyczna nie jest w stanie sprawować samodzielnie władzy, tak nie jest w stanie tego osiągnąć tradycyjna prawica. Otwiera to drogę do przełamania izolacji Frontu.